My poetry..
***
"Wampir"
Każdy rok mija szybko.
Rok po roku.
Mam jednak wrażenie,
że to wieki, jakem żyję.
Słońce nieprzystępne,
tak bardzo brak mi jego blasku.
Noc moim Panem, zaś
Księżyc drogowskazem, ktoś rzekł.
Każda chwila mija bezpowrotnie,
jak mignięcie cienia na kamiennym murze.
Tysiąc chwil...
Siły zaspokajam,
chętnie lecz z płaczem,
czerwonym nektarem czarnych bogów.
Nie czas mi umierać,
Mimo, iz wołałem Śmierci od dawna.
Odejdę wraz ze światem
za wieków ilością nieznaną.
Cożem jestem
Kto mnie takim ukształtował
Kto dał moc i niepewną władzę
Przekonać się nie dane mi jest szansy.
Trwam więc dalej.
***
"Drwina"
Słowa ranią,
Ludzkie spojrzenia,
tak pełne drwiny i chłodu,
powoli zabijają.
I ja przez to patrzę
na wszystkich z wysoka.
Oczy me zimne, serce nieprzystępne.
Mrozi mnie nienawiść,
pogrążam się weń.
Nie potrafię już,
jak ongiś,
szczerym uśmiechem zabłysnąć,
Z serca nie wydobywa się
ta ukochana przeze mnie
naiwna radość..
***
"Oda do..."
Bezsenności, która w ciemnościach wypocząć nie pozwalasz
Co noc przychodzisz, odchodzisz co rana
Twoja obecność w świadomości się utrwala
Gdy zasnąć nie mogę
Wciąż myśląc o Tobie
Życie, które zawsze ze mną byłeś
Tyle obietnic za sobą skryłeś
Rosłeś w siłę w czasie mego trwania
Wiele Ci jestem dłużny
Mimo, że gasisz nadzieje
Wiem, że decyzja Twa jest słuszna
Jednak nie rozumiem czemu twarz Twoja w moją sie śmieje
Księżycu, który raz jaśniejesz, raz gaśniesz
Zupełnie jak uśmiech mój, gdy opuszczam krainę marzeń i snów
Świecisz jak kryształ widniejąc na niebie
Gdy w piekną tarczę się odziejesz
Obserwujesz wschody i zachody
Upadających i powstających
Dajesz światło i nadzieję
Grzeszącym, wątpiacym i poszukującym
Śmierci, która na życzenie Boga grasz
Czekasz jak wierna kochanka, gasisz ludzki płacz
Blada, piękna, tajemnicza
Od zarania zbierasz żniwa
Nie wybierasz
Wyjątków nie czynisz
Gdy nadchodzi pora
Każdy trafia w Twe ramiona
Czekam więc Wytęskniona
Przewrotnego losu chichotania nie zniosę
Zabierz mnie, mam już dosyć
***
"Ocean fal"
Przemierzam bezkresnych marzeń dal
Myśli przychodzą i kąsają
jak trzmieli rój
Unoszę się na oceanie fal
Z czasem się uspokajam, smakuje pustki woń
Kołysany przez fale czuję przypływ bezsilności,
Zatapiam się w morską toń
Skazany przez innych, wyrzucony na nieznany kraj
Z nikąd dobrego słowa i litości, tylko przykrości liczba mnoga
To mnie zabija
Kołysze do wiecznego snu
Wkrótce miotające mną uczucia, jak fale, pokryją, uduszą, zabiją
Ostatnia iskra nadziei zniknie
jak słońce łypiące z nieba
Utonę, spocznę na dnie
Bez uczuć wstydu i gniewu
***
"Kruki"
Płomien w oczach zgasł
Uczucie wypełniające serca,
Niczym wulkaniczna lawa
Wybuchły
Niczym wulkaniczna lawa
Skamieniały
Niebo przesłania popiół
Ktoś woła z dali
Jak kruk w noc, wyłania się z czarnego nieba
Czarna postać przesłania cały świat
Co mogę dlań zrobić
Pytam
Odpowiedzi ni słychu.
Nic nie słyszę już
W tej ciszy jest coś niepokojącego
Nie słyszę nic
Czarny jak kruk stoi nade mną
Obok drugi
Więcej ich
Czego chcą, pytam
Odpowiedzi ni słychu
Widzę tylko dziesiątki zmróżonych oczu
Jakiś ruch
Ranią mnie
Kaleczą
Wydziobują trzewia
Karmią się krwią
Pożywiają wnętrznościami
Jak sępy zleciały się inne
Próbuję krzyczeć
Nie jestem ścierwem
Nie umarłem za życia
Mimo to dalej mnie szarpią
Nie mam już oczu
Nie widzę nic
Nie słyszę nic
Nie czuję nic
***
"Muza"
Śladami Twojej krwi spisuję życie
W Twoich oczach zapisana przyszłość
Patrzę weń i maluję kolejne znaki
Twoich ust słodycz kwintesencją istnienia
Planem świata, darem bogów
Dotykam się skóry, pieszczę kochankę
Luba, połóż się, pozwól przerysować znaki
Szlachetna pani, bądź mym dawcą
Moją miłością, kochanką
Niech Twój wzrok będzie mi Sybilijską Księgą, krew-pokarmem
Tak jest przeznaczone, losu nie zmienisz
Ja samotny niczym Prometeusz
Zrobię, Pani, dlań wszystek
Wskaż mi rzecz, a kędy nie ruszę, ukaż
Daj mi jeszcze raz Twych ust
Czy to narkotyczny trans czy mój exodus..?
Słyszę szepty, śmiech
Wokół banda
Nasz azyl niedostępny
Odtrącam potop rąk
Idźcie, precz!
To jeszcze nie nasz koniec, nie nie nie...!
Pogrążają mnie..zatapiam się na Śmierci łonie
Idźcie, precz!
Kochana, skończyłem pisać pieśń!
Niech mnie zasłyszą:
"Kochana kochana
Dajesz powód by wstać co rana
Dajesz radość w każdym słowie
Uśmiechu, geście, pieszczocie
Tyś mą muzą, tyś natchnieniem
Zostań ze mną, bądź mym cieniem
Wzrok przesłonił duchów rząd
Uszu dopadł potok słów
Gdzie nie spojrzeć-morze rąk
Jednak wiem co robić
Gardzeniu dumą przeszkodzić
Słowa żrące niczym kwas
Lecz mnie nie boli już
Boś Ty tą, której czekam
Dlań w Prometeusza rzucę się krok
Wyklęty przez Boga i lud
To mnie jednak nie obchodzi już
Bowiem Ty mą dumą i azylem"
Dłonie rozpierzchły się
Poleciało kilka łez
Morze oczu, zerkam weń
Muzo miła, kocham Cię
***
"Wampira los"
Zawistny losie!
Okrutny świecie!
Usłysz me łkanie
Gdy nienawiścią się dławisz
Co zrobiłem by zasłużyć
na takie traktowanie?
SĘDZIA:
Pytasz co zrobiłeś
Twe ręce krwią niewinnych zbrukane
W oczach żądza mordu płonie
Sam odpowiedz na swe pytanie
WAMPIR:
Więc skażcie mnie na stos!
Winy mojej wiele było jest i będzie
Lecz to ktoś zgotował mi ten los!
Mówię ci to sprawiedliwy sędzie!
SĘDZIA:
Marność i pycha tobą owładnęła
WAMPIR:
Słowa twe ranią
Jak ostrza kaleczą
Czemu me istnienie
Skazuje mnie na wygnanie?
Odpowiedz, proszę, panie!
SĘDZIA:
Taki mordercy los
Zabijasz, czeka cię stos
Moje słowa tak brzmią
Nic ich nie zmieni,
Zabrać go stąd!
WAMPIR:
Czekam na wyrok panie
Niech będzie jak być ma
Pozwól mi odejść z honorem
Taka wola ma
CHÓR:
Winny! Winny!
Na stos!
Niech zapłonie!
Taki wampira los!
SĘDZIA:
Zabrali go
Spłonie z rana
Kto jest mordercą
Mordercą pozostanie
Lecz wampir mordercą z przymusu
Nieszczęśnik,
Za życia zaznał luksusu
Po śmierci żałość w sercu gości
CHÓR:
Taki wampira los
Za życia zaznał luksusu
Po śmierci żałość w sercu gości
SĘDZIA:
Wampir umiera
Uśmierćmy też tą sprawę
Choć ból w sercu doskwiera
Zamykam rozprawę!
***
Leqium